środa, 26 lutego 2014

Paczka ambasadorki- dermena lash



Lubicie brać udział w kampaniach? 
Dostawać produkty do testowania dla siebie i dla znajomych?
Dzielić się opiniami o danym produkcie?


Jeśli TAK
to zapraszam Was serdecznie na stronę 

Jeszcze Was nie zachęciłam ?
To może przekona Was krótki opis ze strony głównej

Eksperci Streetcom to wyjątkowa i jedyna społeczność, złożona z prawie 300 000 osób, zarejestrowanych na naszej stronie.
Uczestniczą oni w kampaniach rekomendacji.


Co to znaczy? Wybrani konsumenci otrzymują do testowania nieodpłatnie produkty i dzielą się próbkami ze swoimi znajomymi. Przesyłają nam swoje opinie, które przekazujemy producentom. Przeprowadziliśmy kilkaset kampanii dla wielu branż, w tym: produktów spożywczych, artykułów dla dzieci, sprzętu elektronicznego czy produktów ekskluzywnych. To miejsce dla aktywnych, otwartych, ciekawych i rozmownych ludzi – takich, jak Ty?


To teraz szybko na stronkę, zakładamy konto, wypełniamy ankiety i czekamy na załapanie się do jakiejś kampani

Ja już jakis czas temu testowałam kaszki nestle

Potem była dłuższa przerwa mojej nieobecności na profilu

Teraz wróciłam wypełniłam ankiety i się udało
Dostałam wiadomość że przeszłam pierwszy etap rekrutacji, potem drugi i już wczoraj kurierem otrzymałam paczuszkę do testów.














Droga Ambasadorko!
Jest nam ogromnie miło powitać Cię w kampanii produktów dermena® lash.
„Przyciągaj spojrzeniem”, to hasło kampanii, jak również efekt jaki osiągniesz używając dermena® lash. Jako Ambasadorka marki otrzymasz paczkę, w której znajdziesz:



Dla siebie:
  • odżywkę dermena® lash
  • mascarę dermena® lash
  • Przewodnik Ambasadorki
oraz
Dla Twoich koleżanek:
  • 3 odżywki dermena® lash
  • 3 mascary dermena® lash
  • 15 ulotek informacyjnych o produkcie


Produkty z linii dermena® lash sprawią, iż Ty i Twoje koleżanki będziecie przyciągać kuszącym spojrzeniem!

Byłam pozytywnie zaskoczona zawartością paczki

Każdy produkt ma 10ml pojemności oraz zawiera w pudełeczku ulotkę


Wieczorem zabieram się za testowanie. Recenzja się pojawi jak trochę poużywam kosmetyki

A jutro idę rozdać pozostałe produkty.




poniedziałek, 24 lutego 2014

Faworki błyskawiczne


     W weekend będąc u Moich rodziców postanowiłyśmy z mamą zrobić faworki. Niestety nie brałyśmy pod uwagę małego, natrętnego pomocnika w postaci córki. Młoda twardo "biła" ciasto wałkiem, sypała mąką na prawo i lewo, wykłócała się o nożyk do faworków Było dużo śmiechu, trochę nerwów ale wreszcie wieczorem można było zasiąść do jedzenia. My robiłyśmy z podwójnej porcji ponieważ było nas 6 osób i chcieliśmy by zostało trochę tych słodkości na niedzielę. Po zrobieniu faworków mama stwierdziła, że kiedyś było inaczej. Do ciasta wgniatało się trzy kubki śmietany i wychodziło ich tyle, że jeszcze woziłam do narzeczonego. Tym razem mąka "przyjęła" tylko jeden pełen kubek śmietany i troszkę z drugiego. Postanowiłam w niedzielę po śniadaniu (koziołki z parówek w cieście naleśnikowym i sałatka z jajek, serka topionego, pomidora i musztardy-przepis pojawi się niebawem) dorobić faworków aby zabrać je do Nas do domu.


Składniki:
  • 2 szklanki mąki 
  •  2 żółtka 
  •  1 łyżka spirytusu lub octu 
  •  10 dag masła 
  •  1 łyżka cukru 
  •  1/2 łyżeczki soli  
  •  kwaśna i gęsta 18% śmietana ( tyle ile się wgniecie w ciasto aby było zwarte)

Wszystkie składniki mieszamy w misce i wyrabiamy ręką. Następnie wykładamy na stolnicę lub deskę i przez 15 minut "bijemy" ciasto wałkiem. Wkładamy do woreczka i do lodówki na godzinę.
Wyjmujemy. Stolnicę oprószamy mąką, ucinamy kawałek ciasta i wałkujemy ( bardzo cieniutkie ciasto sprawi, że faworki będą  kruche. Za grube mogą spowodować gumowatość faworka. Wycinamy paski i robimy nacięcie na środku. Przekładamy jeden koniec faworka przez wycięty otwór.
W garnku ( u Nas jest mała gęsiarka) roztapiamy smalec. Kiedy będzie już rozgrzany wrzucamy kilka faworków, smażymy a następnie odwracamy na drugą stronę. Stopień zarumienienia dopasowujemy do swoich upodobać. Wyjmujemy na gazetę aby przestygły i obciekł z nich nadmiar tłuszczu.  Przekładamy na tacę i posypujemy cukrem pudrem.

Ja w niedzielę zrobiłam faworki z takiej ilości składników jak podałam wyżej. Wykorzystałam ten niepełny kubek śmietany który pozostał po sobocie i wystarczyło.

A faworków wyszło z tego tyle:



 Jakość zdjęcia tragiczna ale coś mi się musiało poprzestawiać  w aparacie


A TUTAJ MAŁA CIEKAWOSTKA DLA OSÓB KTÓRE NIE LUBIĄ ODDZIELAĆ ŻÓŁTKA OD BIAŁKA LUB NIE ZAWSZE IM SIĘ TO UDAJE:

jajko ostrożnie wybijamy na talerzyk

następnie używamy pustej plastikowej butelki którą delikatnie naciskamy i przystawiamy do żółtka

Filmik z tym pomysłem możecie też zobaczyć u chłopaków z 5 sposobów na...
A jeśli chcecie coś więcej zapraszam na stronę główną  chłopaków. Filmiki są najróżniejsze a często pomysły są naprawdę fajne.





piątek, 21 lutego 2014

Zakupy



                             Będąc w Tesco po zakupy na faworki już przy samych kasach trafiłam na duży kosz z napisem przecena nawet do 90%. Zatrzymałam się pooglądałam co było ciekawego. Noże, piłki, odświeżacze powietrza do samochodu. Wszystko i nic zarazem
Zobaczyłam tylko trzy paczuszki z zasłonkami przeciwsłonecznymi do auta. Dwa z autami i jedne z Kubusia Puchatka. Opakowanie ani nie rozerwane ani nie sklejone taśmą. Myślę sobie fajne, tylko ciekawe ile kosztują. Odwracam opakowanie i już Kubuś Puchatek wędruje do koszyka a My udajemy się z córką do kasy.
W ten oto sposób córka ma Kubusia do auta za śmiesznie niskie pieniądze.

opakowanie w nienaruszonym stanie. 

 Osłonki mają wymiar 65x38 cm, więc są duże

a tyle Nas one kosztowały

 całe 1,70 za dwie sztuki






Chustka

      Przeglądając wieczorem w łóżku internet trafiłam na bloga Chustki. Nasze pierwsze spotkanie w Jej blogowym świecie było krótkie ale postanowiłam tam wrócić. Każdy kolejny wpis czytałam z wielki przejęciem,

Tak zaczyna się ta opowieść. Historia Joanny Sałyga

W marcu 2010 roku, z powodu nasilającego się bólu w podbrzuszu, między załatwianiem sprawunków, a wyjazdem na weekend na Mazury,wpadłam na szybką kontrolę do ginekologa.
 Niepokój lekarza podczas badania USG sparaliżował mnie. Dalsze badania - przeraziły!

Jestem szczęśliwa, że zachorowałam. Przede wszystkim, dzięki rakowi zrozumiałam, że niewiele jest spraw wartych martwienia się.Choroba wzbogaciła moje macierzyństwo oraz moją relację z Mamą, ale przede wszystkim scementowała związek z partnerem, którego poznałam na krótko przed wykryciem choroby - wiem, że mogę na Nim całkowicie i we wszystkim polegać.
Moje życie jest całkowicie inne niż przed zachorowaniem. Łatwo się męczę, potrzebuję w ciągu dnia zdrzemnąć się, muszę często jeść i bardzo uważać na to, co jem.Muszę dbać o siebie, chodzić na badania kontrolne. Ale są to nieprzeszkadzające drobiazgi - najważniejsze przecież, że żyję!"

(fragmenty pochodzą ze strony internetowej Fundacji Rak'n Roll  z opisu historii Pani Joanny. A cała historia tutaj  ) 




Dzielna młoda kobieta która opisywała swój świat wiedząc, że jest chora. Kobieta która się nie poddała. 

Dzięki Niej człowiek może odzyskać wiarę we własne życie. Dzięki Niej można docenić to co się już ma. Dzięki Niej można docenić jakie życie może być krótkie i że nie warto tracić go na zbędne drobiazgi ale cieszyć się każdym dniem, bo nigdy nie wiadomo który będzie Naszym ostatnim. Czytając Jej wpisy człowiek zastanawia się nad własnym życiem.

Więcej informacji o wyjątkowej kobiecie w wielkim skrócie znajdziecie tutaj

Osoby które chciałyby poznać losy tej walecznej kobiety odsyłam na bloga Chustki.


Tacy ludzie pozostają w pamięci na zawsze i przy głębszym poznaniu zmieniają wizję tego świata.


Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie, gdy będziemy go­towi przyjąć nies­podzian­ki, ja­kie niesie nam los.
Bo­wiem każde­go dnia wraz z dob­rodziej­stwa­mi słońca Bóg ob­darza nas chwilą, która jest w sta­nie zmienić to wszys­tko, co jest przyczyną naszych nie­szczęść. I każde­go dnia uda­jemy, że nie dos­trze­gamy tej chwi­li, że ona wca­le nie is­tnieje. Wma­wiamy so­bie z upo­rem, że dzień dzi­siej­szy po­dob­ny jest do wczo­raj­sze­go i do te­go, co ma do­piero na­dejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez tru­du od­kry­wa ma­giczną chwilę. Może być ona uk­ry­ta w tej po­ran­nej porze, kiedy przekręca­my klucz w zam­ku, w przes­trze­ni ciszy, która za­pada po wie­czerzy, w ty­siącach i jed­nej rzeczy, które wydają się nam ta­kie sa­me. Ten mo­ment is­tnieje nap­rawdę, to chwi­la, w której spływa na nas cała siła gwiazd i poz­wa­la nam czy­nić cu­da. Tyl­ko niekiedy szczęście by­wa da­rem, naj­częściej trze­ba o nie wal­czyć. Ma­giczna chwi­la dnia po­maga nam do­kony­wać zmian, spra­wia, iż rusza­my na poszu­kiwa­nie naszych marzeń. I choć przyj­dzie nam cier­pieć, choć po­jawią się trud­ności, to wszys­tko jest jed­nak ulot­ne i nie po­zos­ta­wi po so­bie śla­du, a z cza­sem będziemy mog­li spoj­rzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
Biada te­mu, kto nie podjął ry­zyka. Co praw­da nie zaz­na nig­dy sma­ku roz­cza­rowań i ut­ra­conych złudzeń, nie będzie cier­piał jak ci, którzy pragną spełnić swo­je marze­nia, ale kiedy spoj­rzy za siebie – bo­wiem zaw­sze do­gania nas przeszłość – usłyszy głos włas­ne­go su­mienia: „A co uczy­niłeś z cu­dami, który­mi Pan Bóg ob­siał dni two­je? Co uczy­niłeś z ta­len­tem, który po­wie­rzył ci Mis­trz? Za­kopałeś te da­ry głębo­ko w ziemi, gdyż bałeś się je ut­ra­cić. I te­raz zos­tała ci je­dynie pew­ność, że zmar­no­wałeś włas­ne życie.”
Biada te­mu, kto usłyszy te słowa. 
Bo uwierzył w cudadopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.
( fragment książki Paulo Coelho  "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam")


Ja z wielkim zniecierpliwieniem czekam na dzień aż obejrzę film i przeczytam książkę o Joannie


środa, 19 lutego 2014

Ostanie przesyłki






            Zaczęłam pisać do firm. Na początek chciałam sprawdzić czy w ogóle umiem ;) Posłużyłam się w kilku pierwszych przesyłkach adresami które umieszczane były otwarcie na blogach bez ukrywania od kogo są. Czasem bywam osobą której jeśli coś się nie udaje potrafi zrezygnować twierdząc, że jej i tak się nie uda. To mi miało pomóc i pomogło. Otrzymałam kilka przesyłek i stawiam dalej swoje pierwsze kroki w tym temacie. Jeszcze kilku rzeczy muszę się nauczyć, łącznie z małymi zmianami na blogu ale na wszystko przyjdzie pora .
Jeśli ktoś się zdenerwuje widząc ten post to przepraszam i obiecuje poprawę .

Oto co otrzymałam. Listonosz się trochę zdenerwował, nikogo akurat nie było w domu ale zostawił u sąsiadów a Ja się bardzo ucieszyłam. Nie spodziewałam się, że dostanę cokolowiek.



Pierwsza paczka poradniki






Druga i trzecia to próbki materiałów








Przydają się kiedy z córką tworzymy jakieś stwory lub ubranka dla barbie













 Kolejna od PiS






Próbnik kolorów wyrobów ze skór ekologicznych






Porta










Zakładki i linijka oraz jak mówi moja córa "lampka"












                        oraz

















Zaciekawiłam Cię chociaż troszeczkę?
Pozostań u Mnie na dłużej
Rozgość się i zaglądaj tutaj, może Cię coś zainteresuje

życzę Wszystkim miłego dnia

wtorek, 18 lutego 2014

Gratisy do zakupów...tesco i gerber

                                                         Czas trwania: 13.02 - 26.03.2014 r.

Milka znowu z prezentami w tesco

Zasady promocji:

1. Kup dowolne produkty Milka za minimum 20 zł
2. Odbierz czapkę lub szalik gratis – szczegóły akcji w regulaminie
Promocja trwa:od 6 luty do 13 marca 2014

poniedziałek, 17 lutego 2014

Kraina kinder niespodzianki-rozczarowanie czy wielki entuzjazm






Kiedy zobaczyłam reklamę zapowiadającą to wydarzenie postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej. Na stronie kinder niespodzianki było w piękny i cudownie bajkowy sposób opisane co czeka dziecko po przekroczeniu progu tej słodkiej krainy. Przejrzałam odwiedzane miasta i byłam w szoku,jedna z tych imprez odbędzie się blisko nasNarada z mężem i już rezerwowałam wejściówkę tylko hmm piątek odpada bo mąż do późna w pracy, sobota jakoś nie była brana pod uwagę zostawała niedziela. Postanowiliśmy pojechać po obiedzie. W niedzielę było tylko do 18 a ja zarezerwowałam na 16, stwierdziliśmy, że i tak córka jest jeszcze za mała aby się tam tak naprawdę dobrze bawić to raz a dwa baliśmy się że będą tłumy ludzi. Czytałam opisy ludzi którzy byli już w innych miastach na tym i przerażało mnie stanie do szatni godzinę i w innych kolejkach po pół godziny, a nawet nie wiedziałam jak moje zwariowane dziecko zareaguje, czy się wystraszy czy wręcz przeciwnie rozszaleje się i będę ją ganiać po całej saliDwie godziny były takim pośrednim czasem aby zwiedzić i pokazać córce trochę świata z jej ukochanych jajek. Mijały dni a ja zastanawiałam się czy nie za mało czasu będziemy mieć na te opisane pięć krain. Nadeszła upragniona niedziela a z nią wielkie rozczarownie. Na miejscu nie było żadnych kolejek. Przed wejściem na salę ówną trafiliśmy na kolo fortuny  gdzie można było dostać model do złożenia za trafienie w trzech próbach zielonego bączka. Między niewielkimi grupkami ludzi spotkać można było panie które przemykały cichutko dając dziecku jakąś książeczkę i zanim zdążyliśmy zareagować, że córka zdziwiona trzyma coś w ręku pani już nie było. W taki sposób dostaliśmy jedną książeczkę, później kilka sztuk jednej kolorowanki i jednego balona którego otrzymaliśmy prawie w chwili wychodzenia. Duża kolejka była do budki robiącej zdjęcia więc sobie darowaliśmy, do szatni było pusto i tak samo przy wejściu na ówną salę nie było kolejek. Może było to spowodowane ostatnim dniem i dwiema godzinami do zakończenia ale dla nas był to duży plus. Po wejściu pierwsze co rzuciło się  w oczy to oświetlenie. Światła we wszystkich kolorach tęczy miały chyba dać efekt trójwymiarowy u mnie wywołały tylko potężny ból głowy. Tłumy dzieci biegające wszędzie same, wózki z niemowlakami i rodzice chodzący swoimi ścieżkami szczęśliwi, że mają chwilę czasu wolnego. Ciężko było się doczekać aby pokazać córce gry na wyświetlaczach bo jak jedno albo dwójka dzieci siadło do tego to był już koniec.Raz nam się udało ale kostka do siedzenia była niska i córka ledwo sięgała i było jej nie wygodnie. Kiedy wstała jej miejsce od razu zostało zajęte przez dwie dziewczynki. Poszliśmy dalej. Kredki xx,l tak fajne pomogłam podnieść jedną i klops nie rysowała ale trochę pomęczyłyśmy się i jakieś słabe kreski się pojawiły. Konkursy dla dzieci kategoria dla najmłodszych wiek 3-4 lata odpada. Córka pomalowała obrazek wodą to jej się spodobało ale na stoliku była tylko jedna nie zamoczona malowanka którą można było zrobić. Zdążyła za to zostać przewrócona przez dorosłego i prawie zepchnięta z podestu gdzie stał dmuchany kinderino przez jakąś trochę większą dziewczynkę.Puzzle z dużych kostek układałam sama bo były trochę za duże i ciężkie dla młodej. Decyzja została podjęta..  zbieramy się do wyjścia. Obejrzałyśmy wszystko co było i po godzinie od wejścia opuszczałyśmy mury. Córka padła spać zaraz po wejściu do domu. Mnie bolała głowa a w dodatku ręce i nogi bolały tak jakbym miała zakwasy. Dziecko pytane czy było fajnie odpowiada że tak. Coś innego niż codzienne dni, trochę urozmaicenia.Ja jednak jako rodzic byłam szczerze zawiedziona, nie tego się spodziewałam czytając te kolorowe reklamy z tymi opisami co to tam nie będzie. Nie chodzi tu o szczegół wieku tylko o samą organizację. Brak osób przy konkretnych stanowiskach, do pilnowania czy czegoś nie brakuje, niezbyt dało się zauważyć te wspominane pięć krain. Trochę dziwnie się czułam patrząc na niektórych rodziców obładowanych tymi książkami jakby byli z hurtowni a niektórzy musieli się prosić dziewczyn o głupi balonik i czasami jakaś łaskawie szła po kilka sztuk. Dużych kredek było pięć autek dwa i cztery konie. Najważniejsze że dziecku się podobało bo o to chodziło w tym wszystkim. Jednak po raz kolejny przekonałam się że reklamy czarodziejskim narzędziem który potrafi zasłonić oczy, jednak plusiki się należą:

Impreza była organizowana po raz pierwszy więc mogę trochę przymknąć oko a akurat mnie boli to będzie łatwiej. 
Większa wprawa i chęci osób dbających o szczegóły  i kolejnym razem będzie już super
Pomysł ogólnie jest fajny, bezpłatne oderwanie od codzienności dla dzieci ale również rodziców.
Można miło spędzić czas bez ponoszenia kosztów

Mimo wszystko kolejnym razem jeśli by była taka impreza za rok zabrałabym córkę znów.