środa, 26 marca 2014

Kolejny krok w dorosłość młodego pokolenia


     
Kiedy kobieta spodziewa się dziecka odlicza dni do jego narodzin. Kiedy mały człowiek się rodzi rodzice czekają z niecierpliwością na pierwsze podnoszenie główki, pierwsze ząbki. Potem nadchodzi czas raczkowania, pierwszych kroków oczekiwanie na pierwsze słowo "mama". Czas szybko mija i nadchodzi czas pójścia do żłobka lub przedszkola. U Nas córa pójdzie do przedszkola dopiero od września, nie musiałam jej oddawać nigdzie wcześniej. Zawsze był jeszcze czas na myślenie o tym temacie. Był grudzień, styczeń a tu nagle nadszedł marzec. Miesiąc w którym trzeba złożyć papiery o przyjęcie pociechy do placówki. Odwiedziłyśmy kilka przedszkoli w okolicy. Córka zachwycona. Będzie dużo dzieci, zabawki, huśtawki. Na początku opowiadała nam jeszcze, że mama i babcia będą z nią przecież. Słowa wyjaśnienia, że będzie tam tylko ona, wychowawczyni i inne dzieci nie docierają chyba do niej lub po prostu jest jeszcze na to za mała. Widziałam dzieci prowadzone do przedszkola które nie chciały tam wejść oraz dzieci które już jakimś cudem znalazły się we wnętrzu budynku ale nie chciały tam pozostać. Zawsze było dużo krzyku i płaczu. U Nas córa bije rekordy. Kiedy mijamy przedszkole młoda albo sama zmienia drogę i kieruje swoje kroki do budynku albo staje w miejscu i zaczyna płakać że nie chce iść dalej tylko chce do przedszkola.  Nie wiem tylko czemu każda mama wracająca z dzieckiem z przedszkola jakoś dziwnie na Nas patrzy. Dzieci płaczą, że nie chcą do przedszkola a młoda płacze bo chce iść. Kiedy siedziałyśmy w sekretariacie córka w najlepsze zdjęła kurtkę, czapkę, szalik i sama wybyła na zwiedzanie a potem nie dała się ubrać mimo iż obok jakaś Pani ubierała zapłakaną dziewczynkę która chciała do domu. Myślę jednak, że  chyba będzie zmiana zachowania córki jak wreszcie pójdzie i zobaczy dokładnie jak to wygląda. Ale jeszcze mamy kilka miesięcy.
         Codziennie toczymy walkę, młoda pakuje plecak, ubiera go na siebie i uparcie twierdzi, że idzie do przedszkola



         Mama czyli Ja za to jest typową histeryczką, która panikuje i każdego dnia jej myśli krążą wokół przedszkola. Do których złożyć papiery. Które dać jako pierwszego wyboru a w jakiej kolejności ułożyć pozostałe. W jednym przedszkolu dowiedziałam się, że w rubryce pozostałe lokalizacje  mam ułożyć przedszkola w kolejności takiej do którego najbardziej bym chciała posłać dziecko a na końcu dać to do którego najmniej bym chciała. W kolejnym zaś otrzymałam prócz formularza zgłoszenia jeszcze ankietę do wypełnienia o swoim dziecku. Znalazły się tam pytania które mnie jako matkę która będzie miała kontakt z przedszkolem po raz pierwszy  dosłownie ścięły z nóg.  Czy Pani zdaniem dziecko jest: pogodne, spokojne, ruchliwe, płaczliwe....i jeszcze kilka odpowiedzi. Czy Pani dziecko w kontaktach z innymi jest: uległe, narzucające swoją wolę, podporządkowujące się, agresywne, obojętne, troskliwe, współczujące. Czy są sytuacje których dziecko nie lubi lub się boi. Czy dziecko chce chodzić do przedszkola. Jakie formy współpracy z przedszkolem Panią interesują. W jakiej formie chciałaby Pani otrzymywać informację o osiągnięciach dziecka: indywidualna rozmowa z nauczycielem, pisemna informacja, obserwacja zajęć otwartych.  Czy w okresie adaptacyjnym chciałaby Pani: jak najdłużej przebywać z dzieckiem, przebywać w sali z dzieckiem tylko tyle ile jest to konieczne- kierując się radami nauczycielki. 
     Każde dziecko jest inne to po pierwsze a po drugie córka też potrafi mieć różny nastrój w zależności od pory dnia i od osoby obok. Trochę ciężko określić jak się zachowa.  Najlepiej by było krzyżykiem zaznaczyć prawie każdą odpowiedź, tylko czy nie wzięli by mnie wtedy za jakąś nienormalną.  
     Dziecko codziennie mówi o przedszkolu a mi codziennie przybywa jeden siwy włos. Teraz oczekiwanie na przyjęcie, jeśli się nie dostanie od razu to kolejne czekanie i załatwianie. Spokój chyba będzie dopiero w lipcu bo sierpień już też będzie nerwowy 


 Wreszcie dzisiaj pogoda się poprawiła, aż chciało się wyjść z domu na spacerek. 


    Ostanie dni deszczowe przyniosły Nam nowe zajęcie: rysowanie ale kredkami świecowymi. Kiedyś bała się, że młoda pozjada je albo od razu biorąc do ręki połamie ale całkiem dobrze idzie Jej obsługa. Będąc w markecie nabyłam 8 kolorów za 24 grosze więc nie będzie szkoda jak coś się przydarzy.
Uwielbiam swoje dziecię, co by Jej nie narysować od razu zachwala jakie ładne. Można być totalnym beztalenciem a w oczach swojego dziecka malować jak  Leonardo da Vinci prawdziwe arcydzieła. 
Córka albo sama maluje kreski, koła i inne zygzaki a potem opowiada, że jest to miś, pokazuje gdzie ma oczy, uszy, łapki i nóżki. Drugim sposobem jest opowiadanie co ma być narysowane a ktoś musi Jej to narysować.
Oto Nasze działa z serii: mamo narysuj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz