środa, 28 maja 2014

Poskromienie..skarpetek


Witamy
Dzisiaj mega leniwiec Nas odwiedził. Normalnie nie chce się ruszyć ani ręką ani nogą. Córa leży w łózko i już zaczyna Mi brakować jej rozrabiania ;) Małe sprostowanie już nie leży...tylko śpi :)
Mnie dziś też coś jakaś senność ogarnęła. Jeszcze idąc po chleb trafiłyśmy na armię panów koszących trawę myślałam normalnie że nos mi odpadnie od kichania.
Listonosza chyba też leniwiec spotkał bo Nas nie odwiedza, piszę różne maile i zero odzewu i zero przesyłek. Zaczynam powoli tracić zapał wysyłania i wczoraj było znów kolejne bicie się z myślami czy aby nie skasować tego wszystkiego tutaj  lub po prostu przestać się logować. Wszystko kręci się w zamkniętym kole z którego nie ma innej drogi. Są przesyłki są wpisy a z czego wpisy jak nic nie ma?

Ale dobra dzisiaj jeszcze pojawi się właściwy wpis i oraz kilka zaległych na dniach a potem... zobaczymy co będzie potem


Pisałam już o przesyłce otrzymanej od firmy
http://www.spinaczoring.pl/

W sobotę przygotowałam pranie, skarpetki i magiczne spinacze. Wszystko pięknie kolory podzielone na domowników aby każdy wiedział które są jego.
Tutaj nastąpiła chwila zawahania.
A co jeśli spinacze pospadają podczas prania i wpadną gdzieś w jakiś zakamarek w pralce?
Nawet nie chciałam myśleć że pralka może się zepsuć i nie chciałam wiedzieć co by było gdyby wyszło na jaw co ją popsuło.
Ale kto nie ryzykuje ten nie wie

 No to zaczynamy wielkie pranie





Mimo wielkiej obawy postanowiłam połączyć na początku w pary tylko kilka skarpetek.




Wrzuciłam wszystko do pralki, nastawiłam program..
Niech się dzieje teraz już co chce. START





Przez całe pranie nie dawało mi to spokoju i co jakiś czas zaglądałam do łazienki czy gdzieś się woda nie leje albo czy pralka nie wydaje jakichś dziwnych odgłosów


 Myślicie że zwariowałam? Może i tak ale pierwsze pranie z czymś nowym to zawsze wyzwanie

Ostatnia minuta prania (zawsze najbardziej mi się dłuży)
 KONIEC
Otwieram szczęśliwa, że pralka przetrwała. A teraz chwili prawdy. Jedna para, druga, trzecia i czwarta. UFFF są wszystkie tak jak  je włożyła. Żadna nie zgubiła spinacza

 (jedna para się zgubiła? nie po prostu już zdążyłam powiesić pranie na suszarce i robiąc zdjęcie  zapomniałam o tej 4. Córka zawsze chętnie po swojemu pomaga wieszać pranie i dlatego muszę mieć szybkie obroty w tej dziedzinie)




 Skoro już pierwsze koty za płoty to mogę śmiało powiedzieć..
Super pomysł na ułatwienie życia
żadna skarpeta się nigdzie nie zapodziała, żaden spinacz się nie zgubił. Po wysuszeniu składam i nie muszę pół dnia grać w zgaduj zgadula któa skarpetka do której pasuje.
Teraz przy każdym praniu będę ich używała. Zrobi się ciepło to i dziecięcych skarpetek będzie coraz więcej. Dla Nas już nie będzie żadnego problemu

Dziękuje że mogłam odkryć kolejny przemiot ułatwiający codzienne życie

A młoda znalazła jeszcze jedno zastosowanie



Modny dodatek do letniej kreacji plażowej

Miłego dnia


5 komentarzy:

  1. Dla mnie zbędna rzecz, ale inny może sie przydać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tyle lat żyłam bez tego i dawałam radę ale przy skarpetach męża przyda się

      Usuń
  2. u mnie też się przydały :)

    OdpowiedzUsuń