piątek, 8 stycznia 2016

Trochę tego i owego

Witam Wszystkich

Od piątej rano męczy mnie potworny ból głowy. Śniły mi się jakieś głupoty a teraz ledwo na oczy widzę i jest strasznie niedobrze, mało kiedy tak mnie boli głowa. Może wczoraj mnie za bardzo zestresował kurier i ta cała akcja z przesyłką.
Ale po kolei.

Dostałam się gdzieś w połowie grudnia do testów balsamów do ust w klubie Nivea. Czekam sobie i czekam i nic. Kilka dziewczyn już się chwali przesyłkami a u mnie cisza. Myślę sobie Święta to pewno dojdzie po nich. Nadal cisza. Sylwester Nowy Rok a tu nadal cisza. Piszę do Nivea czy wszystkie przesyłki zostały wysłane. Dostaje odpowiedź TAK. Mija kilka dni i nic. Piszę ponownie. Otrzymuję link do śledzenia przesyłek. Sprawdzam i czuje jak rośnie mi ciśnienie. Paczka awizowana dnia 21 grudnia. Jakim cudem kiedy w domu były 3 osoby to nie wiem. Awizo w skrzynce jednak brak. W owym punkcie odbioru paczki nie ma bo została odesłana z powodu nie odebrania przez 3 tygodnie. Koszmar. Wydzwaniam na infolinię w celu reklamacji. Nikt nie odbiera. Jakby się ktoś napatoczył to bym go chyba zagryzła. Dowiaduję się jednak w owym kiosku, że jeszcze mogę odebrać paczkę w dniu dzisiejszym do 18. No więc w autobus pół godziny i jestem na jakimś zadupiu. Paczki jednak nie dostaję ponieważ Pani w okienku stwierdza, że nie może mi już jej wydać bo paczka która wróciła jest już w systemie od razu jako zwrot i jedzie do nadawcy. Dobrze, że szyba tam była. Firma kurierska której profil na fb atakuję wiadomościami od 12 w południe pisze, że interweniują w oddziale abym jednak paczkę dostała. Dziś rano kurier dostarcza przesyłkę bez słowa. A na niej dwie daty awizowania 21 grudnia i 30 grudnia. A awizo w skrzynce jak nie było tak nie ma.

To tyle złego wczoraj.Na pocieszenie wygrałam dwa bilety do kina i otrzymałam kalendarz książkowy.

A teraz inne rzeczy.
Miałam już nic nie szyć dla Naszego szanownego Pana Zająca ale..
no właśnie ale. Córce przed Świętami się przypomniało, że miał mieć nowy kubraczek i nie było wyjścia. Bluza i czapka powstała 23 grudnia a w sumie to już 24 grudnia bo skończyłam koło 2.
Miały być z tego samego materiału jeszcze buty ale on ma tak dużą stopę,że nie szło ich uszyć. Bo jak na stopę były dobre to się noga nie mieściła. Ale jeszcze pewno zrobię kolejne podejście.

Na śniadanie w tym tygodniu młoda zażyczyła sobie pizzę z patelni więc sobie zaserwowałyśmy.

Ciasto na nim koncentrat pomidorowy i zioła a potem farsz z: kiełbasy, cebuli, kukurydzy i odrobiny startego sera żółtego i to wszystko jeszcze przykryte startym serem. Już nie kupujemy mrożonych pizz. Robimy sobie same z jakimi dodatkami chcemy i na jakim spodzie chcemy. Pychotka.

Na sylwestra miałam robić tort bo zachciało mi się spróbować zrobić z serkiem mascarpone w kremie
Jednak jedzenia było tyle że sobie darowałam. Zrobiłam go na 6 stycznia. Córka kiedy usłyszała tort od razu kazała sobie poustawiać na nim świeczki
Wyszedł taki


W temacie kuchni to wszystko
A nie wróć nie wszystko. Wczoraj żeby odreagować ten stres wieczorem z młodą było...piwko
Mąż jak zobacz w lodówce otwarte piwo to się postukał w głowę

Tylko zanim ktoś zadzwoni po opiekę społeczną od razu mówię, że to galaretka o smaku pomarańczowym. Też rzecz którą chciałam wypróbować przed imprezą która czeka nas w kwietniu.

Smacznego.



A ja się zastanawiam skąd młoda ma potem te wszystkie rzeczy pochowane w swoim regale a wystarczy tylko szafy nie zamknąć















W kolejnym poście opowiemy Wam o wycieczce do żywej i ruchomej szopki

A takie noworoczne postanowienie hmmm
więcej postów (to się chyba da zrobić)
zdobycie większej liczby obserwatorów (to nie wiem jak wykonać)
zdobycie jakichś nowych gadżetów i może jakaś współpraca

A teraz mykam do łóżka życząc każdemu miłego dnia i udanego weekendu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz